Z tych 2 motków białych i 2 czarnych (na fotce górny lewy róg) powstała taka oto serweta...
Wzorków zacznę się uczyć jak kupię drugą siatkę (wtedy podobno są to 4 nicielnice) a na razie uczę się robić proste brzegi bo to mi nie wychodzi... i strasznie mi się nie podoba wiązanie na koniec nitek osnowy... zna ktoś lepszy sposób?
I tu sie zgadzam z toba, potrzebujesz magazynu ;)
OdpowiedzUsuńCo zamierzasz z tym wszystkim zrobic?
Pozdrawiam
Gotowe rzeczy rozdaje jak tylko mogę, a zakupy... upycham, upycham... tylko już nie mam gdzie :)
UsuńNa balkon z nimi :)
OdpowiedzUsuńPrawdziwe szaleństwo! ...albo chomikoza :))) Bardzo ciekawe to urządzonko, fajne rzeczy powstają. Czekam niecierpliwie na kolejny etap, czyli wzorki :). Na tkaniu się nie znam, nie wiem jak to można zakończyc inaczej, jedyne co mi się nasuwa, to podwinięcie i podszycie, tak jak to się zwykle robi ze strzępiąca się tkaniną.
OdpowiedzUsuńbardzo jestem ciekawa jak Ci się będzie pracowało z drugą siatką, nie miała okazji tego spróbować
OdpowiedzUsuńjeżeli chodzi o wykończenie - czy dobrze widzę na zdjęciu że wiązałeś pojedyncze nitki?
ze znanych mi sposobów:
wiązanie supełków na pęczkach
skręcanie - np tak jak to jest pokazane tu http://weeverwoman.blogspot.com/2009/01/good-twist-to-yarn.html
podszycie czasem też się sprawdza, wtedy możesz schować nierówne brzegi